O podróżach dalekich i bliskich
Blog > Komentarze do wpisu
Porozmawiajmy o uprzedzeniach

Niech rzuci kamieniem, ten, kto ich nie ma. Ja mam. Taka już chyba natura ludzka, a więc i moja, że często na podstawie paru faktów z trzeciej ręki wyrabiam sobie o kimś bardzo mocną opinię. Nie zwierzam się z niej nikomu oczywiście, prócz najbliższych (przecież to bardzo nie-cool mieć uprzedzenia w dzisiejszym świecie!), ale siedzi ona we mnie głęboko i ma wpływ. Czasami nawet sobie tego nie uświadamiam, a ma. Na moje zachowanie, humor, nastawienie.

Podczas ostatniej wizyty w Kolumbii np. wyszło szydło, że mam uprzedzenia w stosunku do ludzi bogatych. Nie takich zwyczajnie dobrze zarabiających, ale takich, u których nadmiar pieniędzy już bardzo rzuca się w oczy. Wtedy budzi mój niesmak.

A gdzie jak gdzie, ale w Kolumbii bogactwo, jak już jest, to bardzo rzuca się w oczy. Ludzi stać na takie rzeczy, o których naszej klasie średniej się nawet nie śniło.

Zostaliśmy mianowicie zaproszeni przez pewnego stryja Chiquitowego do jego 300-metrowego mieszkania. Przybyliśmy całą gromadą rodzinną i wszyscy nie mogli wyjść nad tym przybytkiem z zachwytu, choć wcale nie widzieli go po raz pierwszy. Tylko ja się zacięłam. Miałam zły humor i nie chciało mi się z nimi gadać. To mieszkanie jak galeria sztuki z bohomazami-abstrakcjami na scianach, labirynt, w którym można się gonić i zgubić, zdegustowało mnie. Zwłaszcza, że słyszałam już wcześniej historie o tym, jak owa para kupuje jedynemu synowi konia, perkusję i Bóg jeden wie co jeszcze. I że jeżdżą opancerzonym samochodem. A tymczasem obraz żebrzących na skrzyżowaniach kobiet z dziećmi było wciąż bardzo żywe.

Oczywiście po wizycie Chiquito jak zwykle indagował, dlaczego zły humor, jak wszyscy dla mnie tacy mili. To mu powiedziałam i strasznie go tym zmartwiłam. Nie mógł pojąć, dlaczego polubiłam resztę jego rodziny, a tych stryjowstwa akurat nie, chociaż byli dla mnie tak samo fajni i gościnni (wiem, byli). Przecież sytuacja w kraju to nie ich wina, do pieniędzy doszli uczciwie i dlatego, że mają olej w głowie, świetne wykształcenie (francuski uniwerek jakiś) i żyłkę do interesów. Według Chiquita takich ludzi należy podziwiać, a ta moja wschodnioeuropejska niezrozumiała zawiść jest po prostu okropna.

Inne moje uprzedzenia: kolumbijskie kobiety. Nie wiem skąd wzięło się we mnie przeświadczenie, że to pedantki i moralistki, nadużywające imienia bożego kiedy tylko się da. I - powiem to - że są głupie. Takie "kobiece", piszczące, manipulatorskie. Przy tym znam dobrze tak dwie. I są tylko po części takie. A uprzedzenie urodziło się i swędzi.

Kolejne: brat Chiquita Frugor (przezwisko z dzieciństwa;), ze swoją narzeczoną założyli firmę, która sprzedaje usługi angelologiczne. Myślałam, że z krzesła spadnę, jak się o tym z facebooka dowiedziałam. Angelologia stosowana, czyli kontaktowanie się z aniołami, specjalne karty do rozrzucenia po pokoju, zeby sprowadzić energię anielską, horoskopy i licho wie co jeszcze. Wygląda na to, że oni naprawdę w to wierzą. A co więcej zarabiają na tym. i znowu - ja, stara sceptyczka, zszokowana, a Chiquito zachwycony przedsiębiorczością brata. Uff.

Uprzedzenia są niefajne. Nie lubię ich mieć i zawsze się bardzo za nie wstydziłam. Więc nieuświadomione wyłaziły potem w innej postaci: niezrozumiałej niechęci, bólu głowy lub depresji. Ale ostatnio Czarownik powiedział mi tak. Uprzedzenia to też opinie, a jak się będę wstydzić za swoje opinie, nigdy nie nabiorę pewności siebie. Trzeba je więc przyjąć, zaakceptować, ale uwaga - bynajmniej się w nich nie zasklepić! Bo wtedy mogą się one stać całym światem danej osoby. Ograniczonym, małym światkiem pełnym strachu przed każdym nowym doświadczeniem, które być może uprzedzenia nie potwierdzi.

Ale zamiast tego można też potraktować uprzedzenia jak punkt wyjścia. Opinię wstępną, bramę do poznania siebie i innych. Trzeba jednak do tego odwagi. Raz, by je zaakceptować jako swoje, dwa, by je skonfrontować z rzeczywistością. Pogrzebać głębiej. Otworzyć się na zmianę.

Dzięki tamtej sytuacji podczas pierwszego pobytu w Kolumbii doszłam do wniosku, że nie lubię bogatych i odnoszących sukcesy, bo ciągle mam kompleksy związane z moim "proletariackim" pochodzeniem, marnym wykształceniem, brakiem ambicji zawodowych itd. A uświadomiwszy to sobie, mogę wreszcie spróbować się tych kompleksów pozbyć.

Myślę też, że mam uprzedzenia w stosunku do latynoskich kobiet, bo wydają mi się zbyt "kobiece" - znowu kompleks, bo może taką "idealną" żonę by wolał Chiquito?

A New Age i te różne angelologie wzbudzają mój niesmak i sceptycyzm (łącznie z przekonaniem, że to szarlataństwo i naciąganie ludzi) bo sama straciłam wiarę i została po niej pustka, z którą wciąż muszę sobie jakoś radzić. To zazdrość, że tamci ludzie mają jakieś oparcie, choćby urojone, ale ważne, by nie zaplątać się w samym sobie, tak jak plączę się ja.

Uprzedzenia to więc deska, pod którą można się schować, albo od niej się odbić. Zamiast usuwać je do podświadomości, warto się nad nimi zastanowić. A potem wyruszyć, jak ja jutro, na spotkanie ludzi, co do których sobie wyrobiłam zbyt proste, zbyt ostre opinie. Bo tylko w konfrontacji te opinie z upraszczających mają szansę stać się czymś głębszym. Częścią niekończącego się ciągu prób zrozumienia świata.

Tym razem nie będę Was wprost pytać o Wasze uprzedzenia, tak jak kiedyś pytałam o wzruszenia i strachy. Wiem, że to często bardzo osobiste sprawy. Ale jeśli ktoś z Was będzie miał ochotę na szczerą dyskusję, zapraszam:)

środa, 03 grudnia 2008, la_polaquita

Polecane wpisy

  • Definicje miłości

    Podobno Boże Narodzenie do święta miłości. Niemal wszyscy spotykamy się w rodzinach i staramy się sprawić przyjemność tym, których kochamy. Ale co to jest miłoś

  • Cygański zajeb*

    Pisałam już kiedyś o uprzedzeniach , które, nie czarujmy się, każdy z nas ma. Ja lubię siebie uważać za osobę tolerancyjną, otwartą, nie myślącą stereotypami. N

  • Pułapka Matki Polki

    Dziś zamiast pójść na basen albo na rower, jak pierwotnie zamierzałam, wysłałam Chiquita i Fri na spacer, a sama sprzątałam, myłam podłogi, łazienkę, kolacja mi

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
ga_lapagos
2008/12/03 23:18:46
ja tez mam uprzedzenia i tez wychodza one w praniu.

zdalam sobie np. niedawno sprawe, ze jestem uprzedzona do ludzi, ktorzy za wszelka cene pragna pokazac ze sa bardzo inteligentni. Wiesz taki snobizm intelektualny. Gdy ktos zaczyna sie tak zachowywac od razu przestaja go lubic,a przeciez to moze sposob na ukrycie jakichstam kompleksow.
-
2008/12/03 23:22:56
to fakt, że zarzuciłaś odważnie temat i bardzo odważnie sama napisałaś o swoich uprzedzeniach...i tak, niestety, jest tak, że chyba jednak każdy z nas je ma. Mniejsze albo większe, ale ma. Może to taka konstrukcja człowieka? Często uprzedzenie wynikiem jest nieznajomości czegoś, ale często nie tylko.
Ja mam kilka uprzedzeń, na przykład do pewnych konkretnych imion żeńskich, nic na to nie poradzę, osoby z tym imieniem tak mi w życiu nadokuczały, że odnoszę idiotyczne wrażenie, że ich imienniczki mogą być takie same.
Ale masz rację, jakoś nie chce mi się wierzyć,że ktoś naprawdę szczerze napisałby tu o swoich prawdziwych uprzedzeniach. Uważam, że jeśli, to padły by zdecydowanie takie mało niebezpieczne, ot, takie zastępcze. Wszyscy wszak chcemy być postrzegani, jako te ideały bez wad, czyż nie?:)
Zarzucasz nam ciekawe tematy i potem takie jednostki, jak ja na przykład, co i rusz je sobie przypominają i rozważają, często w najmniej oczekiwanych momentach...
-
2008/12/03 23:23:50
ga_lapagos, podaję wirtualną dłoń, zauważyłam u siebie dokładnie to samo zjawisko.
-
ga_lapagos
2008/12/03 23:33:16
Chiara, tez mam uprzedzenia co do imion :D
moze dlatego lepsze sa nicki :)?
-
la_polaquita
2008/12/03 23:39:45
@galapagos - A mnie (to pewnie wynika z moich kompleksów) czasami się zdarza, że biorę słowa takich ludzi za dobrą monetę. I podziwiam ich i im zazdroszczę, a dopiero po dłuższej refleksji czy dyskusji z innymi zdaję sobie sprawę, że nie ma czego...

@chiara - Ja też mam uprzedzenia do imion! Teraz bardziej w kontekście Fasolki - jest sporo imion, które mi się obiektywnie podobają, ale dupa, kojarzą mi się z jakimś ich wrednym nosicielem, no i nie mogę tak nazwać swego dziecka.
Poza tym masz rację - do uprzedzeń bardzo trudno się przyznać. To wstydliwa sprawa. Ja też bym się publicznie nie przyznała, gdybym wcześniej tego porządnie nie przeanalizowała na terapii. Cieszę się, że temat dał ci do myślenia:)
-
matylda_ab
2008/12/04 08:39:58
Ja bym chyba ze śmiechu z krzesła spadała na wieść o firmie sprzedającej usługi angelologiczne. ;))))) hahahahaha. Wolę już być cyniczną i wyzwoloną realistką, niż naiwną i bezmyślną istotą. Mam uprzedzenia, owszem. Nie znoszę obłudy i fałszu polskiego katolicyzmu. Z ludźmi gorliwie i ostentacyjnie obnoszącymi się swoją religią nie chcę mieć nic wspólnego. Ideologia czy filozofia chrześcijańska wydaje mi się tak fałszywa, interesowna i zakaąmana, że wolę naprawdę swoją mieszankę: nonkonformizmu, ateizmu i hedonizmu. Mam uprzedzenia do ludzi, którzy podlizują się szefostwu w pracy, wazeliny nie znoszę. I obojętna nie pozostaję wobec niesprawiedliwości, zarozumiałości, chamstwa, braku szacunku do drugiego (starszego) człowieka.
-
chihiro2
2008/12/04 16:06:20
Fascynujacy temat i bardzo ciekawa analiza czarownika! Tez bym chciala, by ktos wnikliwie spojrzal na moje uprzedzenia. Do imion uprzedzen nie mam, nawet moje skojarzenia potrafie latwo przezwyciezyc. Do intelektualizmu czy pseudointelektualizmu tez nie mam uprzedzen. Mam natomiast uprzedzenia do pewnych zawodow, nic na to nie poradze, ze osoby o pewnych profesjach, nawet jesli dzieki swojemu wyksztalceniu, zdolnosciach i analitycznemu mysleniu zarabiaja duzo i robia kariere, wydaja mi sie nieciekawe (mam np. raczej zle zdanie o bankierach inwestycyjnych, poznalam paru i wszyscy byli nudziarzami potwornymi). Oczywiscie glupio opierac swoja opinie na paru zaledwie poznanych osobach, ale jak poznaje kolejnego bankiera, to cos sie we mnie zamyka i bardzo trudno przekonuje sie do tej osoby.
Irytuja mnie kobiety nadmiernie kokietujace innych, typu "Ach, taka jestem slaba, niezdarna, trzeba sie mna opiekowac, ja bym tylko lezala i pachniala, podjadajac lody i ogladajac "Seks w wielkim miescie", ponadto osoby unikajace trudnych tematow, troche jak moja mama, ktora wszystko zwala na swoja 'ogromna' wrazliwosc i przez to nie moze ogladac filmow ciezkich, a gdy chce jej cos powiedziec np. o uchodzcach, zaraz przerywa "Oj nie mow mi, nie bede mogla w nocy spac!". A przy tym nic nie robi, by pomoc tym, ktorych losem sie tak przejmuje. Mam uprzedzenia wobec takich osob, uwazam ich postawe za pelna hipokryzji.
Mam uprzedzenia do osob zbyt mocno interesujacych sie sportem i niczym innym, takich ktore czytanie gazety zaczynaja od rubryki sportowej, nie wiedzac nawet, ze istnieje dzial ze sztuka.
Mam tez, tak jak Matylda, uprzedzenia co do osob podkreslajacych nadmiernie swoja wiare katolicka (ale takich osob praktycznie nie spotykam), ale rowniez do osob, ostentacyjnie podkreslajacych, ze w nic metafizycznego nie wierza i ze zawierzaja tylko i wylacznie rozumowi i rozsadkowi.
Tych uprzedzen jeszcze duzo bym mogla wyliczac i wbrew temu, co napisala Chiara, wcale nie chcialabym byc postrzegana jako osoba bez wad, bo takie osoby idealne (pomijajac to, ze nie istnieja) sa nudne i bezbarwne.
Howk!
-
pajeczaki
2008/12/04 16:16:46
jestem uprzedzona do pewnego gatunku ludzi: zwykle chodza w dresach i sluchaja glosno kiepskiej muzyki. trudno tez jest mi zaakceptowac cos co z literatury nazywalo sie 'dulszczyzna' ;) takich ludzi unikam w swoim zyciu, bo nic dobrego z takich kontaktow nie moze wyniknac. zwykle sa to jednostki ekspansywne, narzucajace otoczeniu pewnien styl zycia i bycia. a tego nie znosze.
wolna jestem od uprzedzen wynikajacych z zazdrosci, niesmialosci czy strachu przed innym. i naprawde sie z tego ciesze :)
-
Gość: MonikaHa, *.firstdata.com
2008/12/04 19:35:03
Ja tez bylam zdegustowana kolumbijskimi bogaczami i ich kobiety wpedzaly mnie w kompleksy. Zawsze perfekcyjnie zrobione fryzury, manicure, ubrania, kobiece ruchy i sposob mowienia wszystko to sprawialo, ze czulam sie brzydka, szara i nieladna. Zajelo mi pare dobrych lat pozbycie sie tych uczuc. Bardzo odwazna analiza siebie, pozdrawiam serdecznie.
-
la_polaquita
2008/12/05 00:20:52
Dziękuję Wam wszystkim za bardzo ciekawe wypowiedzi!

@matylda - Ja aż tak radykalna nie jestem. Widzę wiele piękna w chrzescijaństwie czy innych religiach, w ludzkim dążeniu do duchowości. Ludzie religijni nie denerwują mnie jako tacy. Ale denerwują mnie ci, którzy zbyt często odmieniają słowo "moralność" czy "wartości" przez wszystkie przypadki. Od razu wietrzę hipokryzję.

@chihiro - Apropos uprzedzeń do zawodów, wyobraź sobie, że zanim poznałam Chiquita, miałam uprzedzenia co do chłopaków studiujących kierunki techiczne! Wydawało mi się że to osoby może i dobre w matematyce, ale za to takie co przeczytali w życiu może tak maksymalnie tę rubrykę sportową:). Byłam naprawdę strasznie zaskoczona, kiedy jedna z naszych jeszcze nie-randek zamieniła się w dyskusję o literaturze iberoamerykańskiej. Dowiedziałam się ile on ma hobby i zainteresowań no i nie mogłam wyjść ze zdziwienia. Od tej pory zmieniłam zdanie na temat ścisłowców - potrafią się znać na sztuce i literaturze nie gorzej niż ja, a do tego piszą te swoje ciągi cyf i znaczków, a potem robi się z tego skrzynia biegów albo most albo software, dzięki któremu mogę np. pisać tego bloga. Rzeczy które dla mnie na zawsze zostaną niepojętą tajemnicą.
-
la_polaquita
2008/12/05 00:39:32
@pajeczaki - Masz z czego się cieszyć:). Twoja wypowiedź dała mi do myślenia, bo abstrahując od dresów, chyba mam pewne delikatne uprzedzenia wobec ludzi ogólnie słuchających (moim zdaniem) kiepskiej muzyki. Takiej tej mainstreamowej sieczki, piosneczek, w których najczęściej występującym słowem jest "baby baby". Jakoś natychmiast zaczynam robić się podejrzliwa, że głębi intelektualnej po takim człowieku spodziewać się nie mogę. A przecież niejednokrotnie się już przekonałam, że to wcale nie musi być prawda.

@MonikaHa - Dzięki za to co napisałaś, widzę, że nie tylko ja jedna tak się czułam! Potrzeba wiele wypracowanej pewności siebie, niezachwianego poczucia własnej wartości, żeby nie dać się w obcowaniu z takimi ludźmi wciągnąć w tę pułapkę. Usilnie się staram nad tym pracować, żeby wypędzić te poczucia bycia gorszą. Bo to tak strasznie męczy... :( No i obiektywnie nie ma żadnego powodu, żeby tak się czuć.
-
agradabla
2008/12/05 07:55:36
ja mam uprzedzenie do pracownikow organizacji charytatywnych. Znam tylko pare osob, ktore pracuja w takich organizacjach, niestety te osoby sa tak dumne z siebie, ze poimagaja, ze nie widza poza czubek wlasnego nosa i absolutnie nie akceptuja innych pogladow. Glupie uprzedzenie, bo przeciez niektorzy (???) serio chca pomagac innym nie sobie.
-
be.el
2008/12/05 21:53:40
Te usługi angelologiczne ( dobrze?) zwaliły mnie z nóg. Naprawdę.......
-
2008/12/06 00:38:49
nic madrego dzis nie wymysle, bo mi myslenie odmawia wspolpracy... pierwsza mysl jaka mi przyszla do glowy, to ze jestem uprzedzona do artystow. dziwne, zwarzywszy na moja tworczosc, studia i zainteresowania. tak jednak jest. nie znosze proznosci, nadymania sie, przeintelektualizowania i przerostu formy nad trescia. sama staram sie tego unikac. czasem panicznie, poddajac sie irracjonalnej i silnej samokontroli. a tak mi sie przynajmniej wydaje...
-
2008/12/07 19:56:19
haha, ale sie usmialam z uslug angelologicznych, i to dlatego ze rodzina mojego znajomego wlasnie na takowych sie sporej kasy dorobila..., spotkania ze znawcami od aniolow (hahaha), tajskimi lekarzami cudotworcami, peruwianskimi specjalistami od ziol i bebnow, ludzmi, ktorzy zywia sie energia sloneczna i takie podobne. moze akurat uprzedzen nie mam, ale jak pewnego dnia w ich firmie sie pojawilam i zobaczylam staruszki i inne leciwe niezamozne osoby, ktore placa gruba kase za takowe konsultacje to mi sie smutno zrobilo..
-
Gość: Arina Prochorowna, *.koleje.cuni.cz
2008/12/07 20:35:33
Też mam, też mam... Na przykład do kobiet, które robią z siebie słodkie idiotki. Wypływa to chyba z tego, że strasznie mnie takie zachowania denerwują, nie lubię ich doświadczać... no i boję się, że też mogłabym się taka stać albo, że ktoś mógłby mnie tak postrzegać. W ogóle mam dość dużo uprzedzen w stosunku do kobiet - raczej nie wynika to z mojej własnej niskiej samooceny lub zazdrości, tylko ze złości, że niektóre zachowania działają na facetów jak afrodyzjak (np., że głupie gąski mają wielkie powodzenie, a mnóstwo moich inteligentnych i nietuzinkowych koleżanek nie może znaleźć partnera). No i może z braku identyfikacji, bo od zawsze to miałam takie trochę skomplikowane z moim stosunkiem do własnej płci.
Poza tym zdarza mi się mieć uprzedzenia do konkretnych osób - np. do jednej znajomej, która jest dokładnie tym typem "o, jaka ja delikatna, zaraz się rozpłaczę, zaraz się rozpadnę". W sumie nic mi dziewczyna nie zrobiła, ale nie trawię jej. Kiedyś miałam podobny stosunek do ówczesnego (niezbyt inteligentnego) faceta mojej koleżanki - jak słyszałam, że przyjdzie Michał, to miałam ochotę zamknąć drzwi na kłódkę ;)
Mam też niestety uprzedzenia do Polaków, ale staram się z tym walczyć, bo to przecież absurdalne.
Mam uprzedzenia do feministek - trochę tak na zasadzie tych uprzedzeń do konkretnego imienia. Ideologicznie feminizm mi jest raczej bliski i interesuje mnie, ale kilka zdeklarowanych feministek tak mi zalazło za skórę w różnych osobistych sprawach, że przenoszę te doświadczenia na całą grupę. Też staram się z tym walczyć.

No i do New Age również mam uprzedzenia. Ale tego się aż tak nie wstydzę.
-
2008/12/09 16:38:10
A ja mam uprzedzenia do osob, ktore dostaja cos za darmo od rodziny, i to duzego, np. samochod czy mieszkanie od rodzicow. Od razu sie oburzam, ze wykorzystuja swoich krewnych! W zasadzie nie zdawalam sobie sprawy, ze takowe uprzedzenia mam, ale ostatnio mi na to moj F. zwrocil uwage. Byc moze wynika to z zazdrosci, ze inni dostaja cos za friko, na co ja musze zapracowac?
-
Gość: skawel, *.aster.pl
2008/12/13 17:10:05
ładnie się tu wszyscy teraz batożą swoimi uprzedzeniami!! Brawo La Polaquita!!

te wywoływanie aniołów rzeczywiście zwala z krzesła ale jak się tak chwilę zastanowić, to przecież nic dziwnego jak ktoś bardzo wierzący wierzy w piekło, anioły i inne wiecznie potępione dusze tułające się po świecie. Trochę tej magii w życiu chyba potrzebujemy...

chihiro "Mam uprzedzenia do osob zbyt mocno interesujacych sie sportem i niczym innym, takich ktore czytanie gazety zaczynaja od rubryki sportowej, nie wiedzac nawet, ze istnieje dzial ze sztuka."

hehe zawsze zaczynam gazetę od sportu i prawdę mówiąc facet, który tak nie robi jest dla mnie mocno podejrzany :)))
-
la_polaquita
2008/12/14 16:22:44
@agradabla - Wiesz, a ja uważam, że z człowieka z tzw, "poczuciem misji", który chce "pomagać innym" niewiele będzie w takiej organizacji pożytku. Myślę, że najlepsi w tym są właśnie ludzie, którzy przede wszystkim chcą pomóc sobie - wykonywać ciekawą pracę, przeżyć przygodę, sprostać nowym wyzwaniom. I wykonują swoją robotę najlepiej jak potrafią, bo to po prostu lubią. I lubią też ludzi, z którymi, lub dla których pracują. W moich nielicznych kontaktach z organizacjami charytatywnymi właśnie takich ludzi tam spotkałam - konkretnych, rzeczowych, zapalonych. Myślę, że jest ich całkiem wielu.

@be.el - Wydaje mi się, że komentujesz po raz pierwszy, więc serdecznie witam! To rzeczywiście zwala z krzesła. Dlatego muszę się trochę więcej o tym dowiedzieć, bom ciekawa wielce, o co w tym tak naprawdę chodzi. Pewnie będzie osobna notka:)

@shyja - Dziewczyno, twój komentarz jest mi bardzo bliski! Ja z kolei mam uprzedzenie do środowiska polskich młodych literatów, może dlatego, że paru z nich poznałam przed laty, kiedy próbowałam swoich sił w różnorodnych konkursach poetyckich. Od tej pory mam wrażenie, że to straszni bufoni (z nielicznymi światłymi wyjątkami:), którzy trzymają się razem i nie mają żadnego interesu by zawierać jakiekolwiek znajomości z ludźmi spoza środowiska. Tak jakby "normalne" życie już nie istniało, nie istniał świat, tylko wewnętrzne przepychanki i imprezy, o których potem co poniektórzy walą całe książki.

@chiara - Kochana, dziękuję z całego serca za wyróżnienie! Strasznie mi się miło zrobiło:) Postaram się też wkrótce polecić siedem blogów.
-
chihiro2
2008/12/14 16:32:13
Skawel, naprawde? Ja czuje zawsze wielka niechec do tzw. 'prawdziwych facetow', ktorzy interesuja sie sportem tak bardzo. Po prostu nie moge zrozumiec, co w tym takiego ciekawego, dla mnie jest to dosc smieszne i kompletnie antymeskie. Na szczescie w swoim zyciu niewielu poznalam mezczyzn, ktorzy naprawde sie fascynauja sportem i zawsze wiedza, kto z kim i kiedy gra (niestety najczesciej wiedza tych facetow ograniczala sie do wiadomosci sportowych, moze na tej podstawie wyrobilam sobie zdanie o tego typu mezczyznach).
-
la_polaquita
2008/12/14 17:07:49
@alex_koz - Wiesz, najdziwniejsze jest to, że w głębi serca ja tak troszeczkę wierzę, że jest wiele magii w tym świecie i że tylko nie potrafimy jej zobaczyć. Ale zniesmacza mnie, kiedy ktoś robi z tego interes. Choć np. Chiquito uważa, że nie ma w tym nic zdrożnego, w dzisiejszym świecie wszystko to "usługa". Skoro płaci się pisarzowi za książkę, psychologowi za terapię, księdzu za ślub czy pogrzeb, to dlaczego nie angelologowi za poradę? Mnie się to wydaje i tak żerowaniem na ludzkiej potrzebie wiary, ale tak jak napisałam be.el, muszę się więcej o tym dowiedzieć, niż wydam porządną opinię.

@Arina - To ciekawe, bo ja też nie lubię "słodkich idiotek". Mam też wielkie uprzedzenia do facetów typu "macho" - unikam ich jak ognia - chyba dlatego, że wiem, że nie umiałabym sobie z nimi poradzić. W ogóle wolę ludzi, którzy mają cechy płciowe bardziej wymieszane, dlatego też chyba mam uprzedzenia co do kultury muzułmańskiej - choćby nie wiem ile kobiet mi twierdziło, jak są szczęśliwe nosząc chusty, bo to określa ich tożsamość, nie potrafię pozbyć się wrażenia, że je to ogranicza i przytłacza, choć same o tym nie wiedzą.

@marta_praga - Marta, ja mam dokładnie to samo! Jakoś mnie to zniesmacza, jak ktoś dostaje wszystko gotowe od rodziców, o nic nie musi walczyć, nigdy nie jest "na dorobku". Nie wiem, czy wynika to z zazdrości? Ale najbardziej mnie zniesmaczają ludzie, którzy praktycznie wymagają pomocy od rodziców. Sporo jest takich gagatków zwłaszcza na Śląsku (bo emerytury górnicze), którzy uważają, że część emerytury starych im się po prostu należy. Traktują pomoc od rodziców jako stałą część swego budżetu. Do głowy im nie przyjdzie, a wykorzystywanym rodzicom też, że może starzy też jeszcze mają jakieś swoje marzenia, że może mogliby wydać pieniądze na siebie. To już wolę amerykański model, gdzie emeryci wreszcie mogą odpocząć od pracy, podróżują, używają sobie życia.

@skawel - :D:D:D
Ja też mimo całego mego niedowiarstwa jestem przekonana, że jest coś więcej niż tylko prawa fizyki na tym świecie. Że istnieje magia i że wszyscy potrzebujemy w coś wierzyć, inaczej czujemy się bardzo samotni. Ale nie podoba mi się ta cała komenrcyjna otoczka, którą tym sprawom nadaje "rynek". Moim zdaniem w ten sposób cała magia się gubi... A New Age to potężny biznes.

@skawel, @chihiro - Chiquito tak nie robi:) Zaczyna od komiksów;)
-
Gość: skawel, *.aster.pl
2008/12/14 21:59:05
@la polaquita - również tego całego New Age nie rozumiem, bo to są w gruncie rzeczy wariacje starych religii, ich odłamów czy sekt skrojone pod gusta i wygodę Zachodu. Wszystko ma być łatwe i proste, niekłopotliwe, niewymagające żadnego wysiłku i wyrzeczeń jak np. "medytacja przez seks" guru Osho. A przecież na wschodzie jest tyle skomplikowanych systemów filozoficznych i religijnych. Jak już człowiek przestanie zwracać uwagę np. na te wszystkie bożki w hinduiźmie to może się okazać, że to religia bliska ateizmowi (jakkkolwiek niedorzecznie to brzmi). No ale o tym to można długo :)

@chihiro - ależ sport jest fascynujący !! ta cała rywalizacja, moi przeciwko twoim, my vs wy, kto silniejszy, lepszy, sprytniejszy. Wojna futbolowa z natychmiastowym wynikiem, bo już po 90 minutach. To nie może się znudzić jak nie przymierzając seriale brazylijskie :))
p.s. facetowi mozna (ale z trudem) wybaczyć, że nie lubi piłki o ile uprawia jakiś inny sport. Bo jak nie to tylko ciepłe kluchy :p
p.s.2 jak widac jestem wobec asportowych facetów uprzedzony do tego stopnia, że mimo rady la polaquity zdania nie przemyslę i nie zmienię. howgh!
-
Gość: Arina Prochorowna, *.koleje.cuni.cz
2008/12/15 01:51:53
@ la_polaquita

No, to ogólnie jest kwestia tradycyjnych kultur. W Biblii także jest zapis, zabraniający kobietom noszenia "ozdób mężczyzny" (dlatego np. ortodoksyjne żydówki nie noszą nawet spodni). A wszystko oczywiście ma swe korzenie jeszcze głębiej...
O muzułmankach i kwestii genderowej w islamie mogłabym mówić i pisać długo. Może kiedyś dokopię się i wrzucę coś szerszego o tym na swoim blogu.
Ale pomimo to, mnie oczywiście także ta konieczność precyzowania swojej płci we wszystkich aspektach życia w konserwatywnych środowiskach przeraża (nie cierpię również np. - i to z całego serca - czeskiego zwyczaju zakładania kolczyków niemowlętom rodzaju żeńskiego).

@ skawel et al. ;)

Mój mąż gardzi sportem, a lekturę gazety zaczyna pięknie od wiadomości ze świata polityki na pierwszej stronie. Za to mnie zdarzyło się nawet uczestniczyć w bójce z "kibicami innej drużyny";)
-
la_polaquita
2008/12/15 14:51:59
@skawel - Pewnie, że o tym można długo. Mnie też fascynują stare religie, nie podoba mi się tylko ta sieczka prezentowana jako coś autentycznego nam ludziom Zachodu, za którą do tego trzeba płacić grube pieniądze.
Mój "ateizm" zresztą oparty jest na przekonaniu, że albo żadna religia nie ma racji, albo mają ją po części wszystkie, każda w jakiś sposób dotyka tego, co w naszych pojęciach zwie się "sacrum". Dlatego ludzka potrzeba wiary jest tak fascynująca. Ale ja sama się nie nadaję do wyznawania żadnej z tych religii, choć oczywiście największy sentyment mam do tej, w której mnie wychowano.

@Arina - Ależ ten zwyczaj jest także polski! Leżąc u kosmetyczki wysłuchałam kiedyś rozmowy pań o tym, jakie małe dziewczynki ludzie przynoszą do przekłucia uszu i że takim poniżej roku pani zabiegu musi odmawiać, a matki się nieraz kłócą.
Masz zresztą rację, kwestie genderowe w tradycyjnych kulturach to temat-rzeka. Chętnie przeczytam jak kiedyś coś wrzucisz:) Ja się na tym niespecjalnie znam, mogę tylko subjektywnie wyznać, że sto razy bardziej wolę naszą zachodnią unifikację płci od tego maksymalnego zróżnicowania w społeczeństwach tradycyjnych. Czytałam kiedyś wywiad z pisarzem Witkowskim, że on właśnie woli dokładnie na odwrót. Zachodni "unisex" wydaje mu się straszliwie nudny i nieinspirujący. Wg niego dochodzi u nas do absurdalnych sytuacji, że gej jest bardziej kobiecy niż kobieta. Chciałam się do tego nawet kiedyś odnieść na blogu, ale kurcze nie umiem już tego wywiadu w sieci odnaleźć.
-
Gość: Arina Prochorowna, *.koleje.cuni.cz
2008/12/15 22:34:37
Ale w Polsce to jednak nie jest aż tak nagminne. W Czechach jeżeli dziewczynka powyżej roku nie ma przekłutych uszu, to wszyscy pokazują ją sobie palcem (jedna moja znajoma, która nie przekłuła uszu swojej córeczce opisywała swoje przebijanie się przez reakcje innych ludzi jako prawdziwą gehennę). Najkuriozalniejsze w tym wszystkim jest to, że ten "zabieg" może być dla dziecka bardzo niebezpieczny, ponieważ w małym uszku nerwy są ułożone w zupełnie inny sposób, niż u dojrzałego człowieka i łatwo je przy przekłuwaniu uszkodzić. Ponoć w niektórych krajach obowiązuje nawet zakaz przekłuwania uszu (i innych części ciała) dzieciom i młodzieży poniżej któregoś tam roku życia (mówił mi to znajomy Bułgar).

Szkoda, że nie możesz znaleźć tego wywiadu - brzmi bardzo ciekawie...
-
Gość: , *.aster.pl
2008/12/16 11:11:32
@la polaquita - "Ale ja sama się nie nadaję do wyznawania żadnej z tych religii, choć oczywiście największy sentyment mam do tej, w której mnie wychowano."

hmm wydaje mi się, że ateizm jest również rodzajem religii, bo w końcu "wierzy się, że Boga nie ma" czy "wierzy się, że nic nie ma". Ale czy ateista ma stu procentową pewność? Mozna argumentować, że ateizm oparty jest na racjonalnych przesłankach ale dla kogoś religijnego racjonalna jest wiara w Boga, bo "jak go może nie być". Na Bliskim Wschodzie lepiej już być katolikiem niż ateistą, bo to taki bezbożnik do kwadratu, obcy z innego świata. Giaur przynajmniej jest z tej samej planety :)

Tak na pocieszenie (sam się tak zabezpieczam) anegdotka - w Damaszku, w meczecie Omajjadów za namową znajomego Syryjczyka wypowiedziałem formułkę "Nie ma Boga prócz Allaha itd. " Znajomy strasznie się ucieszył, bo wedłlug niego powtórzenie formułki po arabsku, nawe jak się w te słowa nie wierzy, gwarantuje czyściec, a w dalszej perspektywie niebo muzułmańskie!! Nadzieja dla nas, bezbożników, jest też w religiach chrześcijańskich, gdzie wg. pewnych teologicznych rozważań, jeśli się postępuje etycznie przez całe życie to nie ma siły żeby człowiek poszedł do piekła. Odbębni swoje w czyścu i potem już czekają niebiańskie saksy. Znowu w hindiuźmie i buddyźmie mozna dostąpić oświecenia (czyli raju) postępując dobvrze w tym życiu. Bo już w następnym możemy być np. buddystami, a im bliżej do "rozpłynięcia się w pustce".
pozdr :)
-
Gość: skawel, *.aster.pl
2008/12/16 11:12:09
znowu się nie podpisałem
a to byłem ja, skawel :)
-
la_polaquita
2008/12/16 15:31:25
@Arina - Muszę o to popytać znajomych Czechów, bo naprawdę nie miałam pojęcia, że to taki kulturowy wymóg w tym kraju. Ciekawa sprawa:)

@skawel - Wiesz, ja ten mój "ateizm" dałam do cudzysłowia, bo daleko mi do takiego wojującego ateisty. Co więcej, ponieważ każdy fanatyzm mnie przeraża, to nie lubię też postawy takiego "nawracania" na ateizm, jakie podobno prezentuje w swoim bestsellerze Dawkins (jeszcze nie czytałam, ale przymierzam się). Bo właśnie zbyt niebezpiecznie pachnie mi to typową postawą religijną typu "ja znam prawdę i teraz cię, o błądzący, oświecę".
O, to chyba kolejne moje uprzedzenie, hehe:). Jakoś nie ufam ludziom przekonanym, że znają "Prawdę" przez duże P. Wolę tych błądzących w mroku, jak ja.
A postępować etycznie to ja też myślę, że nie zaszkodzi. A nóż widelec:)
-
Gość: Arina Prochorowna, *.koleje.cuni.cz
2008/12/17 22:21:31
"Ale czy ateista ma stu procentową pewność?"

A wierzący ma? :)
Swoją drogą, udowadnianie istnienia lub nieistnienia Boga zawsze wydawało mi się dość kuriozalne. Nie da się ani w jedną, ani w drugą stronę.
-
Gość: skawel, *.aster.pl
2008/12/18 12:01:28
to chyba u Żiżka słyszałem:

no bo skoro wierzymy, że Bóg istnieje, to wszystkie, nawet niemoralne uczynki, zwłaszcza te w obronie wiary, są usprawiedliwone i wybaczone.
Z drugiej strony skoro Boga nie ma i wszystko wolno, to nie ma odgórnych zakazów i nakazów ale tylko nasze wewnętrzene przekonanie, że tak należy lub nie należy robić :))

piękne, prawda?
-
Gość: skawel, *.aster.pl
2008/12/18 12:04:54
ucieło mi komentarz powinno być:

to chyba u Żiżka słuszałem: twierdzenie Dostojewskiego, że "Boga nie ma, to wszystko wolno" jest mniej prawdziwe niż zdanie J.Lacana, że "skoro Boga nie ma, to wszystko jest zabronione"

no bo skoro wierzymy, że Bóg istnieje, to wszystkie, nawet niemoralne uczynki, zwłaszcza te w obronie wiary, są usprawiedliwone i wybaczone.
Z drugiej strony skoro Boga nie ma i wszystko wolno, to nie ma odgórnych zakazów i nakazów ale tylko nasze wewnętrzene przekonanie, że tak należy lub nie należy robić :))
-
la_polaquita
2008/12/27 15:56:54
@Arina - Zgadzam się z Tobą. A jednak niektórzy wierzący tak się zachowują, jakby mieli...

@skawel - Mądre i piękne:)
AlternaTickers - Cool, free Web tickers