O podróżach dalekich i bliskich
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Z kroniki Fri

12 stycznia

Już tydzień Fri uczy się siadać. Zaczęła dokładnie w poniedziałek 4 stycznia, tuż po naszym powrocie z Sumavy. Jak zwykle zostawiliśmy ją nagusieńką po kąpaniu, żeby się bawiła, aż tu nagle patrzymy, a ona w takiej dziwnej pozycji jest. Nóżki na boku, siedzi tak krzywo i podpiera się rączkami. I się cieszy. Brawo, kochana Fri!

14 stycznia

Ze spaniem od początku mamy wielkie problemy. Pierwsze trzy miesiące Fri nie chciała usypiać nawet w wózku, tylko pierś i noszenie pomagało, a i tu protestowała jak cholera. Potem zaczęła wybudzać się w nocy i w sumie robi to do dziś (ekstremalne noce – budzi się co ok. godzina, można ocipieć). Ale ostatnio pojawiło się światełko w tunelu. Od paru dni usypia ją w łóżeczku tatuś i ma na nią nowy sposób: trzeba drania zaskocżyć. Potrząsać grzechotką (ale nie tą samą co wczoraj, nie-e) aż wrzeszcząca i płacząca Fri się zapatrzy i wtedy jest stracona. Odpływ na całego.

Serce się kraje słuchając tych jej płaczów, ale zaciskamy zęby i wytrzymujemy. Postanowiłam w końcu odstawić, a nosić dziesięciokilowej panny do zaśnięcia już też nikomu się nie chce.

22 stycznia

Dziś rano po raz ostatni dałam Fri pocycać z piersi. Trochę szkoda, trochę smutno, ale miałam już tego nocnego cycania serdecznie dość, nie mówiąc o tym, że mleko już praktycznie zanikło. Fri oczywiście nadal wybudza się w nocy, ale wczoraj po raz pierwszy wystarczył nam smoczek, by znowu ją uspać.

Wszystko się kiedyś kończy, i bardzo dobrze, ale jakaś taka nostalgia zostaje, bo tak bliskiego przytulenia już nigdy między nami nie będzie.

23 stycznia

Nie do wiary - Fri zasypia w łóżeczku ze smoczkiem! Doczekaliśmy się. Co za ulga, koniec noszenia, koniec cycania. Nawet nie było tak trudno ją tego nauczyć. Wkładamy ją do łóżeczka - ale musi być porządnie zmęczona - dajemy smoczek, śpiewamy nasze ulubione piosenki i Fri odpływa. Gorzej jak jeszcze nie chce jej się spać: gardło puchnie od śpiewania, a bąbel nasz się śmieje:). W nocy oczywiście nadal się wybudza, ale wtedy biorę ją do swego łóżka, przytulam, daję smoczka lub "oszukane" mleko i najczęściej śpi dalej.

Rozmyślam czasami, dlaczego przedtem nie dało się jej tego nauczyć, tego mitycznego zasypiania w łóżeczku, a teraz nagle tak. Chyba po prostu Fri musiała do tego dojrzeć. A ja wreszcie podjąć konsekwentną decyzję o odstawieniu i daniu jej smoczka. No i musiał to wprowadzić kto inny - Chiquito - bo ja po prostu nie wierzyłam, że to możliwe.

25 stycznia

Fri raczkuje! Jeszcze wczoraj zrobiła może 1 - 2 kroczki, a brzuszek znowu padał na ziemię. A dzisiaj bez problemu przemierzy koło 1m. Nóżki ciągle jeszcze się jej trochę rozjeżdżają, ale walczy, zuch dziewczyna.

W naszym ciasnym mieszkaniu jest coraz mniej zakamarków, które jeszcze nie zdążyła odkryć. Najbadziej lubi... śmieci. Te do recyklacji latają po wszystkich kątach! A ja pozwalam jej na to bez problemu, pozwalam jej zajrzeć wszędzie, dotknąć i włożyć do buzi co tylko chce (o ile oczywiście nie jest to jakoś niebezpieczne). Chcę żeby była odporna dziewczyna, co żadnego brudu się nie boi, która wlezie do mysiej dziury, żeby zaspokoić ciekawość.

fri raczkuje

21:24, la_polaquita , Fricholina
Link Komentarze (14) »
O autorze
AlternaTickers - Cool, free Web tickers